Informacje o nowych artykułach prosto na Twój e-mail

Czy jesteś „osieroconym” przedsiębiorcą?

Przez kilkanaście lat pracowałem na etacie „u kogoś”. Moja kariera wydawnicza zaczęła się od małego pokoju, który dzieliłem z dwiema innymi osobami. Byliśmy studentami czwartego roku i właśnie rozpoczęliśmy pracę nad projektem, który miał dać początek nowej firmie.

I tak też się stało. W rzeczywistości był to klasyczny startup, choć tak tego nie nazywaliśmy.

Na początku było fascynująco, bo byliśmy skupieni na projekcie i w tak małym zespole nie było żadnej hierarchii. Po jakimś czasie jednak powstała struktura, wiec byli szefowie i podwładni.

Ja byłem podwładnym i drażniło mnie to, że ktoś może sterować moim życiem, decydować o moim czasie i zmienić moją decyzję.

Dlatego dość szybko zostałem kierownikiem działu. Teraz to ja mogłem decydować o innych i wydawać im polecenia. To oni robili to, co ja uznałem za słuszne, a nie na odwrót.

Tak mi się przynajmniej wydawało, bo nadal był ktoś nade mną.

Tu zaznaczam, że byliśmy firmą o miękkiej kulturze, wiec na codzień miałem wiele swobody, ale były takie dni, kiedy nie mogłem znieść tej niesprawiedliwości i bezsilności. 😉

Po kilku latach zostałem prezesem. I nadal nade mną byli właściciele – rada nadzorcza. A nad nami wszystkimi klienci.

Dlatego w którymś momencie mojego życia podjąłem decyzję o porzuceniu tej pracy i pójściu „na swoje”.

Osierociłem się, straciłem rodzica, który pilnował czy robię to, co do mnie należy, tak jak należy.

Jeżeli jesteś przedsiębiorcą od początku swojej kariery i nie ma nikogo nad Tobą w strukturze firmy (celowo pomijam klientów), to od dawna jesteś sierotą.

To, jak sobie dziś radzisz zależy od tego, jak dobrego wewnętrznego rodzica wychodowałeś wewnątrz siebie.

A może wyniosłeś go z domu? Moja mama codziennie rano przed szkołą przypominała mi o pościeleniu łóżka. Codziennie, tak długo, aż nie było to potrzebne. Ja dziś o to samo proszę moje dzieci. Nie chodzi tylko o posłane łóżko. Chodzi o nawyk i samodyscyplinę.

Podobno ludzie, którzy jako dzieci ścielili łóżka i wspólnie z rodzicami jadali kolację odnoszą większe sukcesy niż ich rówieśnicy, którzy tego nie robili. Podobno. Ach, te amerykańskie badania!

Mało zdyscyplinowany pracownik pod dobrym szefem może osiągać świetne wyniki.

A mało zdyscyplinowany przedsiębiorca?

Przedsiębiorca jest sam. Prezes podobnie. Jednak prezes ma nad sobą właścicieli, a przedsiębiorca już nie. Gdzieś przeczytałem, ze to zjawisko (brak rodzica) zauważane jest wsród młodych Amerykanów, którzy opuszczają dom rodzinny. Problem – nie potrafią być dorośli, samodzielni, samozdyscyplinowani. Wiec tym bardziej ciężko im będzie bez pomocy prowadzić własny biznes.

Pytanie – jak żyć? 😉

Odchodząc z wydawnictwa obawiałem się wielu rzeczy. Przede wszystkim, że mi się nie uda. Ale z drugiej strony wierzyłem w siebie i na odchodne powiedziałem sobie, że na chleb zawsze zarobię.

Przez ostatnie kilka lat, jako przedsiębiorca tworzyłem kilka biznesów. Jedne się udały, inne nie. Zrobiłem sobie podsumowanie moich dochodów za ostatnie 3 lata, żeby zobaczyć jak faktycznie sobie radziłem z tym zarabianiem na chleb.

Wynik mnie zaskoczył! Moje dochody oczywiście już nie były tak regularne, jak pensja, ale po uśrednieniu miesięcznie zarabiałem dokładnie tyle samo ile wynosiła moja pensja (porównuję netto do netto).

Doszedłem do wniosku, ze mój wewnętrzny rodzic mnie nie opuścił 🙂

Czy u Ciebie jest podobnie?

Na szczęście nauka coraz więcej mówi nam, jak działa mózg i dziś z tej wiedzy może już każdy skorzystać. Pisze o tym bardzo dokładnie i ciekawie Charles Duhigg w książce „Siła nawyku”. Polecam tam zajrzeć.

Otóż wiemy, że na codzień kierują nami setki nawyków, z większości nie zdajemy sobie nawet sprawy. Np. Czy potrafisz powiedzieć, od którego buta rozpoczynasz wiązać sznurówki? Nie? To pamiętaj, żeby następnym razem zwrócić na to uwagę.

Podobnie jest ze słaniem łóżka, regularnym jedzeniem, sportem i wszystkim tym, co stanowi naszą pracę. Oczywiście nie wszystko robimy w oparciu o nawyki, ale to co przejdzie z działań świadomych do nawyków (mniej świadomych, bo kieruje nimi inna cześć mózgu) staje się automatyczne.

Możemy więc wykształcić wiele takich automatów, które pomagają nam w życiu. Nie możemy, niestety zresetować negatywnych nawyków. Możemy je tylko nadpisać. Jak na kasecie magnetofonowej. Kasowanie polegało na nagraniu czegoś nowego w miejsce starego. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze pamięta te czasy. 😉

Zwróć uwagę, jak wiele osób ma problemy z regularnym ćwiczeniem, uprawianiem sportu. Zaczynają, mobilizują się przez parę tygodni. Potem coś przerywa ten ciąg, np. urlop albo zwykłe przeziębienie i klops.

Z drugiej strony są też tacy, którzy pozostają w tym nowym nawyku i np. codziennie rano idą biegać, niezależnie od pogody. Jest to wynikiem wykształcenia nowego nawyku.

Jaka jest więc rola trenera fitness, coacha, instruktora? Przede wszystkim nie pozwolić Ci wypaść z rytmu. Przytrzymać w tych nowych zmaganiach, aż z bolesnego treningu zamieni się to w przyjemność. Aż w końcu wykształci się w Tobie nowy nawyk. W końcu te pompki czy przysiady robisz Ty. Od tych, które zrobi trener nie przybywa Ci formy. 🙂

W ten sposób możesz więc wzmocnić lub wręcz wykształcić swojego wewnętrznego rodzica.

Więcej o tworzeniu pozytywnych nawyków, które pomogą Ci odnosić sukcesy w biznesie przeczytasz w mojej książce.

Pozdrawiam!

 

0 comments… add one

Leave a Comment