Informacje o nowych artykułach prosto na Twój e-mail

Od pracy po 16h dziennie do comiesięcznych wakacji – Mariusz Szepietowski

Wyobraź sobie, że co miesiąc wyjeżdżasz na tydzień lub dwa i w tym czasie nie zajmujesz się biznesem, ani pracą. Telefony nie dzwonią, maile nie blokują skrzynki, biznes działa prawidłowo, a klienci są zadowoleni.

Miałem przyjemność niedawno rozmawiać z takim przedsiębiorcą. Dziś jego rozkład dnia wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś. Nadal aktywnie zarządza biznesem, ale już nie potrzebuje do tego 16 godzin dziennie!

Miałem okazję złapać Mariusza między dwoma wyjazdami i nagrać ten wywiad, w którym opowiada, jak pracował kiedyś, a jak wygląda to dziś. Bardzo podoba mi się jego filozofia życia, nieprzesadnego, ale pełnego wrażeń i przeżyć.

Mariusz nie jest rentierem, jest aktywnym przedsiębiorcą (zobacz: SMARTech). Tak zorganizował swój biznes i życie, że dziś wyjazdy co kilka tygodni nie są żadnym problemem – bez szkody dla firmy.  Dzięki jego doświadczeniom z tego wywiadu dowiesz się co zrobił, aby takie życie było możliwe. Dowiesz się także jak się prowadzi biznes na Kubie 🙂

(Cały wywiad możesz także przeczytać w książce.)

Zapraszam!

8 comments… add one
  • Mariusz (o ile mnie pamiętasz jeszcze:) ) …., jakbym słuchał siebie….przedwczoraj zamknąłem biuro fizyczne.
    Filip, normalnie zrobiłeś wywiad jakby ze mną :)…

    • Filip Nowicki

      No to jeszcze parę kroków i podobnie jak Mariusz będziesz jeździł po świecie. Wtedy wywiad Cię nie ominie 😉

  • Troszkę już bywałem:) A tak dalej to już zaraz… Czyli już w lutym wywiad :):)?

  • Krzysztof

    To w wywiadach lubię najbardziej. Konkretne odpowiedzi na przemyślane pytania prowadzącego 🙂
    Niestety panowie łatwiej jest powiedzieć sobie jako przedsiębiorcy, że nie wszystko w swojej firmie umiem zrobić najlepiej, niż się do tego rzeczywiście przekonać.
    Wstyd się przyznać ale mi zmiana tego przekonania zajęła prawie 10 lat.

    • Filip Nowicki

      Krzysztof,
      z przekonaniami jest najtrudniej. Ale to nie wstyd. Teraz już wiesz i naprzód!

  • alfred

    ok – gratuluję przedsiębiorczości, pomysłów itp.
    Poza takimi ludźmi są jeszcze zwykli pracownicy czyli m/in tacy którzy pracując na takich ludzi z pomysłem, przyczyniają się do ich pozycji.
    O nich bardzo mało niestety w ogóle się mówi. Parę miesięcy temu również oglądałem wywiad z dwójką przedsiębiorczych ludzi z pomysłami, którzy również opowiadali o swoich sukcesach w biznesie.
    Tak się składa że moja żona nie mogąc przez 2 lata znaleźć dobrej normalnej, godziwej pracy w Krakowie, (myślę tu o pracy na umowę o pracę, za normalne godziwe pieniądze czyli około 1300-1500 zł/miesiąc) była zmuszona podjąć pracę w firmie o tym samym profilu jak ta firma z której przedstawicielami był ten wywiad (w TVP).
    Jako „wyrobnik-niewolnik” takich właśnie przedsiębiorczych biznesmenów (których stawia się w polsce za przykład), tyra na dyżurach 12 godzinnych, za 6 zł/godz. mając jedynie umowę zlecenie.
    Myślę że kiedyś dożyjemy takich czasów że ci biedni, wykorzystywani, ludzie, którzy są zmuszeni podejmować się takiej pracy, na takich nieludzkich warunkach, odpowiedzą kiedyś tym nieludzkim cwaniakom („biznesmenom”) i porzucą w jednej chwili swoje pożal się Boże stanowiska, pozostawiając ich samych sobie. Wtedy być może niejeden będzie musiał przerwać swój egzotyczny urlop i zastanowi się nad przyczyną takiego a nie innego stanu rzeczy. Albo co wydaje się bardziej prawdopodobne i już powoli zaczyna mieć miejsce w niektórych sektorach, zabraknie rąk do pracy tym co to z ciężkiej harówy tych rąk żyje się w chorym naszym kraju nieprzyzwoicie dobrze.
    Przepraszam, nie mam zamiaru obrazić nikogo kto wzbogacając się własną pracą pozwala żyć normalnie tym którzy na niego pracują.

    • Filip Nowicki

      Alfred,
      Rynek pracy wygląda, jak sinusoida. Raz jest to rynek pracodawcy, raz pracownika. Piszesz o sytuacji, kiedy to pracodawca stawia warunki, ale jest możliwe tylko dlatego, ze rynek na to pozwala w danym momencie. Tzn. Ofert pracy jest mniej niż chętnych na te prace.
      Ja pamietam, kiedy na początku tego wieku mieliśmy w Polsce rynek pracownika. Wtedy chętnych do pracy było mniej niż oferowanych stanowisk, co prowadziło do niezdrowych licytacji oraz powodowało, ze zatrudniano ludzi o niższych kwalifikacjach niż oczekiwane, bo nie było wyboru i trzeba było się decydować bardzo szybko.
      Żadna z tych sytuacji w ekstremalnym wydaniu nie jest dobra, bo prowadzi do nadużyć.
      Prowadzenie biznesu, wieloletniego, nie może opierać się o wykorzystywanie pracownikow, współpracowników, dostawców – tych, którzy akurat maja słabsza pozycję w negocjacjach, bo prędzej czy pózniej taka współpraca się rozpadnie.
      Ty piszesz o jednej z tych sytuacji, w wydaniu ekstremalnym. Nie wszyscy przedsiębiorcy tacy są.
      Nie popieram budowania sukcesu, majątku na wyzysku. Ale równie silnie jestem przeciwny budowaniu sukcesu firmy opartego na pracy po kilkanaście godzin dziennie, latami, bez urlopu.
      Wierz mi, znam osoby (prowadzące własne firmy), które przyznały, ze nie były na wakacjach 5-7 lat!
      Czy to jest ‚normalne’? Czy to jest zdrowe?
      Pracodawcy, szefowie, przedsiębiorcy też powinni mieć swoje prawa i ja właśnie pomagam im zyskać prawo do wolnego czasu.
      Jest on potrzebny wszystkim, niezależnie od stanowiska, pochodzenia, rodzaju umowy.
      Dlatego promuję osoby, które potrafiły wypracować taki sposób zarządzania firmą, który zapewnia im więcej wolnego czasu i więcej wolności.

  • humidorek

    Ciekawie się zapowiada (zakładam, że to wywiad pierwszy z cyklu). Mam nadzieję, że dużo się tu nauczę słuchając, jak inni osiągnęli sukces, co da mi inspirację do własnych działań. Bardzo dobre pytania, pociągnąłbym temat szerzej i głębiej, ale pewnie za długo by to trwało. Brakuje takich blogów i materiałów – są albo przykłady dużych biznesmenów, albo „rady” pseudocoachów, którzy ledwo zaczynają i traktują je jako zarobek, gdy zwykle próbują doradzać osobom zarabiającym lepiej od nich.

    @ Filip – nagrywaj kolejne wywiady, potrzeba nam Polakom porad normalnych ludzi sukcesu, którzy nie odeszli jeszcze zbyt dalego i można ich gonić 🙂

    Co do meritum, obserwuję, że coraz więcej małych firm rezygnuje z biur, ciekawe po co buduje się tyle nowych biurowców… A dzięki pracy zdalnej można nawet z małej miejscowości świadczyć usługi firmom z dużej metropolii (też za granicą) za ceny, jakich w tej małej nigdy by się nie osiągnęło. Internet otworzył w tej kwestii niesamowite możliwości. Takze wspomniana w wywiadzie turystyka nie tylko jest teraz łatwiejsza (i znacznie tańsza) to też daje możliwości zarabiania na niej – choćby pisząc relacje z podróży (lub swojej okolicy) do różnych pism/portali.

    @ alfred – po co się męczyć z pracodawcą wykorzystującym ludzi? W Krakowie jest przecież tyle możliwości. Nawet osoby bez kwalifikacji mogą poszukać (ale poszukac to znaczy aktywnie chodzić i pytać, a nie pasywnie czekać na ogłoszenia) choćby pracy jako pomoc domowa, opiekunka do dzieci, pomoc jakiemuś dyrektorowi w najprostszych pracach (zrób xero, oddaj rzeczy do pralni, zawieź dokumenty na koniec miasta itd), czy choćby oprowadzać turystów po Rynku, przestrzegając przed złymi lokalami, albo nawet stać przed restauracją i zachęcać przechodniów do wejścia (za granicą to powszechne, u nas knajpa prędzej upadnie, niż wyśle pracownika przed wejście do promowania się). Zamiast narzekać, weź się do szukania (i tworzenia) możliwości, narzekanie i obrażanie przedsiębiorców nic Ci nie da 🙂

Leave a Comment